Akt nadania

 

Chmury ponad Mazowszem nigdy nie są doskonałe,

jak chmury nad Pacyfikiem, powiedzmy nad Papettee,

gdy chadzał pod nimi , malując znane piersi nieznanej Thaitanki,Gaugin.

Chmury nad Pacyfikiem, nawet tym północnym, w okolicach Haida Gwai,

są zawsze dramatyczne w kształtach, kolorze i zapowiedziach pogody lub sztormu.

Chmury nad Mazowszem, powiedzmy w okolicach Kałuszyna lub Sochaczewa,

są zwykłe, w zasadzie są prawdziwie wiejskie, lokalne. Zgoła nie egzotyczne.

Pachną świeżo ściętym sianem, pieczonymi w ognisku kartoflami

I wilgotną grzybnią w małych, przycupniętych u zakola rzek lasach.

A że każdy ma ponoć przypisane prawo do kawałka własnego nieba,

przeto -  nie kryjąc pewnego tchórzostwa wobec egzotycznych przygód –

roszczę swoje prawo własności do tych chmur leniwych nad Liwcem,

który kręcąc się koło Bugu, Podlasiem wpada w równinę mazowiecką.

 

wiosna 2007

 

           ***

Gdy Słowo jest ważne

nie zamieniaj go na drobne.

Gdy dobre jest osiągnięte

nie sięgaj po doskonałość.

 Oto biegnie rzeka przez łąki dni,

tu głęboka w wąskim przesmyku

parowu dziecinnych gonitw,

tam brodząca płycizną u zakola

łąk posianych jaskrami i mleczem.

Taki jest układ rzeczy, jak rzeczne

kamienie u brzegów jej nurtu.

Kamień wyjmiesz – strumień rozleje się

w rowy łączane, mysie norki wśród pól.

I wsiąknie bez krzyku, bez operowego szeptu,

w zapomnienie przeszłości, o której i ty

zapomnisz, że była twoja.

 

Luty, 2008

 

 

 

 

Obojętne Muzy

Kamienne muzy w Ogrodzie Saskim patrzą się

z uśmiechem – niestety – wyraźnie ironicznym

na ludzkie mrówki z twórczymi narzędziami:

ociekające farbą pędzle, dłuta granitem okurzone,

pióra z nieobeschłym jeszcze atramentem.

A wszystko w tłoku, w wiecznym pędzie

na Olimp, Parnas! Po dla mnie

specjalnie zarezerwowane miejsce.

A muzy nieożywione, kamienne, w Ogrodzie Saskim

patrzą się. Niestety, ironicznie obojętne.

 

Warszawa, wrzesień 2006

 

 

Spis