Wyznanie

Zwątpienie powraca uparcie, męcząco.

Jak nielubiany krewny w nieoczekiwanych

wizytach rodzinnych, po latach miłego milczenia.

Czy jednak ma to wszystko jakiś sens?

Czy pytania muszą szukać odpowiedzi?

 

Byłeś kiedyś nie milczący,

szeptałeś coś z ikon rozwieszonych

w nawach starych kościołów.

Nawet ględzenie klechty i błyskotliwość

tanich paciorków wotywnych nie przerywały

rozmowy, którą prowadziliśmy.

Dziś ty milczysz od lat,

jak milczałeś uparcie Teresie z Kalkuty,

a ja nie zadaję ci pytań, bojąc się, że jeśli

odpowiesz – skłamiesz.

Co zdarzało ci się wielokrotnie.

Mnie też chyba, więc trudno

mi o to mieć do ciebie żal.

Podejrzewam, że po prostu dąłeś sobie spokój

tym niekończącym się dyskusją

i postanowiłeś zająć się scholastyką,

która jest niegroźną zabawą w znaną ci

dobrze z poprzednich pokoleń kabałę.

 

Garnitur

Każdego dnia jedną minutę dłużej zatrzymuję się

w przeszłości.

Każdej nocy wyglądam przez balkon i wdycham odległe

zapachy gwiazd.

Jak czułości dotknięcie na zewnętrznej stronie dłoni

wyciągniętej ku słońcu, przestrzeni wplecionej we mgłę.

Tylko czas snuje się od nieba do nieba, od wczoraj do dziś.

 

Dziewczyna biegnie chodnikiem wzdłuż ulicy obrosłej murem

kamienicznym,

jakby biegła wydeptaną od pokoleń ścieżką nad wysoką

skarpą rzeki.

Samotna w tym mitycznym, a przecież zupełnie pospolitym

zdarzeniu, mimo tłumu cieni skrytych za czasu opoką.

Bo każdą drogę, od początku do końca, przebyć musisz sam.

 

Czasem będziesz biegł, jak ona, z przerażeniem umierającej

dziś miłości,

czasem spacerem, przez Ogrody Luksemburskie lub Saski w

gwiezdnej woni

i senności błogiej, która muśnie cię  skrzydłem Archanioła,

gdzie wstydliwie spąsowiałe peonie, białe jak śnieg czaszki,

potęgę chwili przypomną obnażając bezsilność siły.

 

Rano, otwierając skrzypiące drzwi starej szafy, staję przed

lustrem zimnym

i zakładam mój wyświechtany niepogodą lat garnitur

znowu modny,

mimo to nie wyglądający, jak ze szpalt żurnala coutor.

Bezimienne nadlecą anioły i poniosą mnie w łąki

szczęśliwe i posieją zielami, przy mruczącym ruczaju.

 

2008-2009, Kanada

 

Spis