Zachód słońca w Saint Lawrence

 

Że też jeszcze są takie krajobrazy

w cudownych kolorach tropikalnego zachodu,

z wysmukłymi pniami palm kokosowych

Zwięczonych przepysznym zielonym pióropuszem,

morzem pełnym granatowej czerni przerywanej

białymi liniami łamiących się fal,

krzewiącęj się fioletowo – jak w pięknym

eseju Iwaszkiewicza o poezji Nerudy –

jaccarandzie, czerwono i biało

kwitnących szpalerach dzikiego imbiru!

A jak jeszcze dodać kolor muzyki

milionów cykad podobny do dźwięków

srebrnych dzwonków rozkołysanych na wietrze?

 

Takie krajobrazy są tak piękne,

że aż nabrzmiałe kiczem;

pisać o nich trudno, malować – niepodobne.

 

Barbados, 1985

 

 

 

 

Teraz

 

Z odejściem od porowatego

ciepła spękanej kory brzóz,

bez wnikania w miękką

przestrzeń bezwymiarowego czasu

Stoję

 

Z półprzymkniętymi powiekami

pachnących okien łąki,

w rozchylonych ustach

sosnowego lasu

Czekam

 

Z migotliwym blaskiem

gasnącego świata nocy,

w lekkich oparach

aromatu szmaragdowej toni

Patrzę

 

Z kręgu nieprzeczuwalności

własnej ziemi i życia,

w odrzuceniu poza

ramy wszechświata powoli

Odchodzę

 

Pruszków, 1977

 

 

Pole tekstowe:

… sprzed lat

Spis

Bogblog

Bogumiła