Pole tekstowe: fragmenty prelekcji wygłoszonej przez autora na spotkaniu z jego poezją i wierszami 
w Surrey,  (2007) 
Pole tekstowe: ◄ Mapa witryny

  Chciałoby się w pisaniu wierszy być i poetą i filozofem jednocześnie. Gdy mówię "Poeta", mam na myśli oczywiście artystę, tj. człowieka zajmującego sie sztuką, a więc estetę. Kogoś, kto hołduje pewnym regułom  swojej sztuki, pewnym formacjom, prądom, czy wręcz ideologiom. Owe kierunki, szkoły estetyczne umożliwiają opis danej twórczości. Tworzy sie pewne skale porównawcze, metodologię poznawczą, całe skomplikowane systemy specjalizacji. I wreszcie królową badań literackich a więc komparatystykę czyli sztukę porównywania utworów, autorów, prądów. Przez porównywanie można łatwiej zauważyć kto większy, a kto mniejszy. Są to wszytko rzeczy dość potrzebne. Wszystkim więc, którzy czytali jakiekolwiek książki, wiersze, oglądali jakiekolwiek obrazy, pomniki czy słuchali jakiejkolwiek muzyki (zwłaszcza tzw. poważnej) przed zapoznaniem sie z tymi metodami badań proponuje by o swych doznaniach zapomnieli. Niech spędza najpierw 20 lat na pobieżne przynajmniej zapoznanie sie z teorią i historią sztuki a następne 5 na spamiętanie terminologii , by wiedzieli nie tylko, co to oktawa ale i np. konstanta wersyfikacyjna, która jest niczym innym, jak konstantą metryczną, co ułatwi im zrozumienia używania kontaminacji w "Karuzeli z madonnami" Mirona Białoszewskiego. Wtedy też łatwo zauważycie państwo, że priapeje występują nie tylko u Owidiusza, ale dość często w utworach latrynalianych. Że łatwo sobie język w supeł zawiązać wymawiając te terminy - to już sprawa waszego a nie mojego kłopotu. Dodam tylko, że paronomazja ma nie wiele (wbrew pozorom) wspólnego z paranoją lingwistyczną ani z parodontozą dentystyczną. To jest ta część poety-artysty-estety. Drugim członem takiej supozycji jest oczywiście potrzeba filozofowania. To jest próby opisu świata i człowieka. A więc ontologia i metafizyka. Znów uwaga poboczna - ontologia to nie ornitologia, bo rzecz o ludziach nie ptakach, a metafizyka z metalurgią nic wspólnego nie ma, tak, jak fizyka jądrowa nie jest częścią opisową anatomii męskiej. Tutaj objawia się już nie esteta-rzemieślnik, które zadane tematy ubiera w strojne szaty i ramy godne artysty klasycznego czy tez klasycyzującego, ale poeta-duch, poeta-natchnienie. Więc poeta-artysta-etyk. To jest ta stała i niezmienna dychotomia artysty od co najmniej 5 tysięcy lat. W każdym razie w naszym, czyli sumeryjsko-egipsko-greko-rzymsko-chrześcijańskim kręgu kulturowym. Otóż miałem szczęście urodzić sie u schyłku tego rozdarcia wewnętrznego poetów wszystkich przeszłych pokoleń. Zdaje sie, że od ponad 80 lat trwa nieprzerwana dążność w sztuce do oderwania się od tych kajdan ideologiczno-formatywnych. Nie jest to proces zamknięty i nie obywa sie bez konwulsji umierającego. Ale chyba proces nieodwracalny. Nie widzę najmniejszego niebezpieczeństwa upadku walorów rzemieślniczo-estetycznych poezji z tą ucieczką od konwencji literackich. Żaden szanujący się poeta nie odwróci sie od znajomości i rozumienia formy literacko-językowej. Ostatecznie słowo jest jedynym budulcem, narzędziem, z którego poeta korzysta. Drwal, który nie spędzi czasu na poznanie technik rąbania i rżnięcia, długo drwalem nie będzie, bo bez palców i rąk władać siekierą lub piłą trudno.

Najistotniejsza rzeczą w poezji nie jest jednak użycie sześcio, ośmio czy dwunastozgłoskowca (choć ważna jest umiejętność tego zrobienia), dwóch, czterech czy 5 strof, rymu regularnego czy nieregularnego - jest jej rytm językowy i adekwatność czyli ważność tekstowa. Pojęcia nie mam czy gdzieś w annałach krytyki literackiej takie pojęcie istnieje i nie pamiętam bym sie z nim spotkał. Ale ważność tekstowa lub jej adekwatność jest dziś warunkiem sine qua non pisania wierszy. Musisz mieć coś do powiedzenia i to coś musi uderzyć w specyficzną membranę czytającego lub słuchającego.  Poezja współczesna winna być zresztą aktem samotnego kontaktu z wierszem a nie przedstawienia scenicznego. Wiersz jest formą bardzo specyficznej rozmowy w cztery oczy. Nie powinien być popisem ani intelektualnym ani estetycznym, chyba, że w formie zabawy literackiej, o której czytelnik wie, że zabawą jest. Jeśli poeta sie ośmiela mówić do czytelnika głosem najbliższego powiernika o sprawach najbardziej intymnych - nie może zaczynać rozmowy od stwierdzenia, że jest mądrzejszy i wie lepiej. Ilość napisanych wierszy nie jest tez żadnym dowodem ani talentu ani tej właśnie ważności tekstowej. Ostatecznie po wielu, wielu latach kilka tylko pozostaje w świadomości nowych pokoleń - i to tych, do których nie tylko talent ale i los sie uśmiechnął. Gdybym sam miał takiego wyboru wszystkich moich wierszy dokonać (choć nie ma to większego znaczenia, bom  życia poety, który się tej sztuce oddal nie wybrał, choć pisanie wierszy jest dla mnie ważne) bez żalu większego wyrzuciłbym do pieca 95% mej pisaniny i z zadowoleniem  mimo wszystko autentycznym zostawił 2-4 wiersze.

Konsekwencją tego jest, że tylko nieliczna ilość wierszy, powieści, obrazów, rzeźb czy kompozycji muzycznych może być nazywana Sztuką, w takim jej rozumieniu, w jakim współczesny człowiek to przyjmuje. Wszytko inne to sztuczka, rozrywka, artystyczne rzemiosło i - at last but not least - praca zarobkowo-chałturnicza.

Artyści, a poeci w szczególności posiadają pewien dar intuicyjny wyczuwania nadchodzących zagrożeń, kataklizmów. Są, jak owe kanarki w kopalniach, które pierwsze zachowaniem swym sygnalizują nadchodzące zagrożenie. Taka była postawa sztuki przez Dwudziestolecie Międzywojenne w całej prawie Europie. Lata 30-te przyniosły wręcz utwory i lęki kasandryczne. Otóż, mam wrażenie, że ten okres trwa dalej. Ze wojna hitlerowska nie była tym wielkim katharsis mimo swej bezwzględności i totalitarności. W niecałe 10 lat po jej zakończeniu te lęki wróciły i nie opuściły nas do dziś. Coś wisi w powietrzu. Z takich lęków nie tyle egzystencjalnych, co wręcz metafizycznych wynika chęć ratowania, co najważniejsze. Chęć współczucia. Zrozumienia cierpienia człowieka w jego , mimo wszystko, tęsknocie do spokoju i szczęścia. Świadkiem tych lęków, tych tęsknot - a więc ustawicznego cierpienia człowieka jest poeta. A wiersz winien być tego świadectwem.

 

Co tutaj opowiadam, poezją, zgoda, nie jest.
  Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie,
  pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,
  że dobre, nie złe duchy, mają w nas instrument     (C. Miłosz, "Ars Poetica")

 

Portret autora.

Rys. B. Milo Pacak

Pole tekstowe: Spis

Bogblog

Bogumiła