Dobre miałem życie.

Może i starość nie będzie zgryźliwa, smutna zbyt.

Dużo bólu zaznałem, pasji wzajemnych i tych

nie odwzajemnionych.

 

Zaiste dobre, czupurne, trudne miałem życie.

Może trochę masła

i powideł za mało

w tym było, trochę więcej być mogło beztroski,

 

dostatku lenistwa -

ale dobre miałem życie, bo po bólu mogłem

poznać ból drugiego. Ludzie dobrzy, ludzie źli

wchodzili, przystawali.

 

I wychodzili, jak z galerii sztuki współczesnej:

trudnej, dziwnej, może

nawet udziwnionej

zbędnie: portret mężczyzny - noga z głowy wyrasta,

 

tu twarz kobiety: z

oczami w podbródku, gdzieś czarna kropka na białym

kwadracie olbrzymiego płótna. Ciekawe miałem

życie. A teraz już

 jestem trochę zmęczony. Odpocznę ciut na chwilę.

Zawieszę na ścianach

spokojne obrazy

odeszłych epok z ich stylem statecznym, ładnym.

 

Poczytam Senekę

i Owidiusza, posłucham Bacha, Salieriego

w fugach dostojnie śpiewających. Potem wrócę jeszcze

na chwilę w to moje

 

nie łatwe, ale dobre życie. Jeszcze w nim połażę,

postukam patykiem

laski i wypiję

kielicha, mrugnę okiem do młodych. Popatrzę, jak

 

nowy wernisaż dziś

wystawią w galerii. Już nie mojej i bez moich

obrazów. Pójdę obejrzeć. Potem wyjdę, jak ci,

co onegdaj wyszli.

 

 

1 kwiecień, 2009, Surrey

 

 

 

 

Spis