I odtąd nie będziesz się nazywał Jakub, ale Izrael, bo borykałeś się z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś

  (Księga Początku, 32.28)

 

Tron

 

Siedzę sobie, jak ten pasza,

Co edykty swe ogłasza

W  złotej sukni brokatowej

Spiętej w broszy szmaragdowej.

 

Ach, nie będzie już biedoty,

Zakazuję zim i słoty!

A janczarskie kordelasy

Niech zamienią na kutasy,

Które dziewki rześkie, zdrowe

Zmienia w drzewka morelowe.

 

Siedzę sobie jak ten król

Na zamczysku w szczytach gór.

Wkoło ważnych dworzan rój,

Co wysyłać chce na bój

Młodych chłopców-rycerzyków,

Wycinanych, papierowych żołnierzyków.

 

Hej! Powstrzymaj żołnierzyka,

Niech nie wsiada na konika,

Bo tam będą świstać kule,

Bo tam płacz i śmierć i kule.

 

Wyszli chłopcy rośli, zgrabni,

Z mieczykami, chorągwiami,

Prężnym krokiem tak powabni,

Podzwaniali srebrzystymi ostrogami.

Cóż się dziwić, że śmierć smutna

Zapłakała cicho nad ich dniem bez jutra.

 

 

 

  

 „I nie zapomnisz swojego Czasu”

fragmenty

A szambelan już mi bredzi,

Że zdradzili nas sąsiedzi.

Muszą srogo być skarani,

By na przyszłość nas się bali!

 

Tak więc szereg za szeregiem,

Z Racją Stanu na proporcach

Ku dolinom zmierza biegiem,

Gdzie w gasnących blaskach słońca

Zmierzą się z drużyną wrogą

I za Rację młode życie złożą bogom.

 

Cóż za Racja taka Święta,

Co ucinać każe kwiaty,

Ostrzem kos w zagonie brzęka

I śle dzieci na armaty?

 

Już dworzanie mi szeptają

I kapłani doradzają,

Że królowi nie przystoi

Powątpiewać dziejów woli!

 

Siedzę sobie, jak ten król

Na zamczysku w szczytach gór.

Nad szczytami cienie chmur,

Ponad tronem długi sznur.

 

Okładka wydanego w 2004 roku poematu (wyd. Strumien Publishing)

Na okładce wykorzystano kopię akwareli ojca autora, malarza i rzeźbiarza B. Milo Pacaka

Pole tekstowe: c.d. fragmentów poematu

 FINAŁ

 

Ot, kiedyś przyleci meteor i nastąpi cisza.

Zupełna, wieczna.

I skądś, gdzieś tam, z pełnej gwiezdnego pyłu nebuli po

drugiej stronie Czasu,

spoglądać będziemy na małe słońce wsysające

chmurę kurzu z

odłamkami Everestu i piramidy Cheopsa,

zlodowaciałe

kryształy Sekwany, Brdy, Pacyfiku i Bałtyku,

zamarzniętą parę

każdego strumienia, każdej glinianki z soplami

dźwięczącego śmiechu

wiejskich chłopaków skaczących do wieczornej kąpieli

w sekundzie, w której

wskoczy do niej nieoczekiwany kosmiczny przybysz.

 

***

           

Stoimy na skraju –

Za nami kurzawa rydwanów Azji,

Przed nami krań otchłani zapomnienia.

 

Tak dobiega kresu

Nasz zwycięski marsz piękna i pożogi

Od kolumn doryckich do Ameryki.

 

Oto przychodzi czas

Robienia rachunków za przeszłość

I decyzji ostatecznej na dzisiaj.

 

Przyszłości już nie ma –

Nie z tarczą a na tarczy nasza droga

Gościńcem z gazonami róż i gruzu.

 

Piękno i pożogi,

Róże i gruz –

Historii wóz

Dobiegł kresu drogi.

Spis