Laudato Si – rewolucyjna encyklika Franciszka I

“Laudato Si (Bądź Błogosławiony), o trosce za wspólny dom”. Tak zatytułował swoją pierwszą poważną encyklikę papież Franciszek. Jest to, do pewnego stopnia, zgodne z jego wcześniejszymi wypowiedziami, które sugerowały, że Kościół zbyt często i zbyt agresywnie mówi o sprawach aborcji, małżeństw, seksualności człowieka. Że winien zwrócić większą uwagę na swoje tradycje opieki nad poszkodowanymi, szukania mostów a nie przepaści między ludźmi. Nie oznaczało to odejścia od tradycyjnego nauczania Kościoła ale zerwanie z konserwatywnym (wyraźnie widocznym w pontyfikatach Jana Pawła II i Benedykta) i agresywnym stylem nauczania w tych tematach.
I oto pierwsza poważna encyklika zajmuje się tematem nie tylko katolików, nie tylko mężczyzn, nie tylko kobiet – zajmuje się Ziemią. Planetą, na której wszyscy, bez względu na indywidualne i zbiorowe różnice, mieszkamy. Jedynego domu, jaki mamy. Jest to zagadnienie moralne dotyczące całego świata. I problem, który być może jest najważniejszym problem stojącym przed ludzkością. Bardzo możliwe, że decydującym o losach człowieka, jako takiego. O losach przyszłych pokoleń. O zbiorowej odpowiedzialności za ten dom. I ten papież nie waha się na moment określić, kto ponosi najwyższą odpowiedzialność i kto zmiany musi zapoczątkować. To ‘możni tego świata’. Państwa i grupy najbogatsze. Czyli ci, którzy w sposób najwyższy przyczynili się do zniszczenia środowiska naturalnego, których rabunkowa kultura ekonomii opartej na czystym zysku, bez moralnych wartości i bez socjalnego celu służenia innym, doprowadza Ziemię do kolosalnych zmian, które mogą mieć prawdziwie katastroficzny skutek dla życia na naszej planecie. Być może życia w ogóle.
W pewnym stopniu jest to też nawiązanie do nauczania związanego ze słynną encyklika „Rerum Novarum” Leona XIII, gdzie istniał juz pewien minimalny zakres środowiskowy. Temat ten (ekologia środowiska) rozwinął w swej encyklice „Centesimus annus” Jan Paweł II, który w jednym z rozdziałów zajął się pytaniem ekologicznym i określił je jako wyzwanie odpowiedzialności za przyszłe generacje.
O ile jednak Leon i Jan Paweł zajmowali się głownie etyką pracy i praktyką biznesu i rynku ekonomicznego, o tyle Franciszek podjął temat środowiska naturalnego i etyki ekologicznej, jako niezależny i osobny, tworząc podwaliny współczesnego nauczania Kościoła w zakresie ekologii. Tym samym podkreślając, że środowisko naturalne rozumiane, jako cała planeta, jest jednym z zasadniczych wyzwań XXI wieku stojącymi przed ludzkością. Stąd też „Laudato Si” zwrócona jest do wszystkich ludzi, organizacji i rządów, nie zaś jedynie wyznawców Kościoła katolickiego, czy nawet szerzej, chrześcijańskiego.
Główne przesłania encykliki to:
• Struktury społeczne mogą rozwijać środowisko, które oparte jest na grzechu hamującym autentyczny rozwój człowieka;
• W odróżnieniu od tradycyjnego i zbyt liberalnie odczytywanego zapisu Starego Testamentu, które ma ‘oddawać’ Ziemię we władanie człowieka dla jego korzyści i przyjemności, Franciszek ostrzega: przy-zwyczailiśmy się widzieć siebie, jako panów i władców (Ziemi), którzy maja prawo wykorzystywać ją wedle własnego widzimisię;
• przemoc obecna w naszych sercach, obciążona grzechem, jest tez widoczna w symptomach choroby ziemi, wody, powietrza iu wszystkich form życia;.
Bez zbytniej przesady encyklikę Franciszka I określić można, jako rewolucyjną, fundamentalnie zmieniają-cą dyskurs ekologiczny. Franciszek oddziela ja od ogólnikowych dyskusji akademickich i od bycia tylko częścią dyskursu ekonomiczno-socjalnego i stawia, jako centralne, kardynalne wyzwania człowieka XXI wieku. Troska o Ziemie i jej naturalne środowisko zostaje podniesiona do rango jednego z głównych priorytetów nauczania Magisterium papieskiego.
A w związku z tym jest to dokument nie tylko etyki moralnej Kościoła, jest to dokument polityczny ze wszech miar.
Abstrahując od globalnego wymiaru tej encykliki wart zwrócić uwagę, że stawia on też wyraźne wyzwanie dla np. społeczeństw (i rządów) np. Polski i Canada. W dziedzinie surowców energetycznych bowiem pa-piez nawołuje do zaniechania wydobywania i handlu najbrudniejszych i najbardziej szkodliwych śrdowi-skowi materiałów energetycznych, do których w sposób szczególny zalicza węgiel i tzw. ciężki olej (oil sands).
Franciszek nie pozostawia też wątpliwości, że główna odpowiedzialność (a więc i koszty) ochrony środowiska i reperacji wyrządzonych Ziemi krzywd leży po stronie narodów i państw wysoko rozwiniętych i bogatych. Nie z prostej tylko przyczyny, że państwa zamożne mogą ponieść wyższe koszta finansowe tego ale przede wszystkim z prostego faktu, że to te państwa i społeczeństwa wyrządziły największą szkodę dla środowiska naturalnego naszej planety i odniosły z tego najwyższe korzyści.
Oryginalne stanowisku wobec tej encykliki zajał np. kandydat republikanów na prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jeb Bush (tak, brat niesławnego Georga, prezydenta siedzącego po uszy w byznesie olejowym i odpowiedzialnego za śmierć tysięcy Irakczyków). Otóz powiedział (będąc katolikiem), że w sprawach ekonomicznych nie chodzi po porady do swoich biskupów, ironicznie sugerując, że cóż papiez może wiedzieć na temat ekologii. A ja podejrzewam, że dużo więcej niż trzech panów Bushów razem wziętych. I że katolicyzm pana Jeba Busha, jest tak płytki, jak moralnośc jego brata, Georga.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski), society and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>