Dla kogo czy dla czego?

Jakie są obowiązki państwa wobec obywatela? Zasadnicze pytanie nad którym większość rządzących nie lubi się zastanawiać, a tym bardziej mówić. Poza ogólnikami służącymi de facto budowaniu potęgi samego aparatu władzy. Powiększania obszaru tej władzy i jej ważności, potęgi. Na przykład: państwo ma obowiązek dbania o bezpieczeństwo obywateli. Więc państwo utrzymuje w tym celu aparat wojskowy i policyjny. Służy to obronie wobec zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych obywateli państwa. Ale i zabezpiecza bezpieczeństwo władzy przed ewentualnym gniewem obywateli. Przykładów (nielicznych) jakie władza lubi podawać na tak postawione pytanie można podać jeszcze kilka. Te jednak wystarczą i są najbardziej adekwatne do proponowanej tu tezy, która zakłada za punkt wyjścia fakt, że władza nie lubi z zasady swojej mówić o swoich wobec obywateli powinnościach. Najchętniej mówi o obowiązkach obywateli względem państwa. Odwołując się przy tym do górnolotnych haseł miłości ojczyzny, przywiązania, wspólnej przeszłości (tradycji) i tego wszystkiego, co winniśmy ‘z mlekiem matki ’ z jej ojczyźnianej piersi wyssać. Powiem szczerze, że zawsze z pewna podejrzliwością słuchałem tego typu fanfanorad. Zaraz rodziło się we mnie pytania: co, tym razem chcecie wolnemu obywatelowi odebrać i jakim celom ukrytym ma to służyć?
I, na ogół, te moje podejrzenia z czasem okazywały się słuszne. Stąd na każde „zagrożenie”, które „zmusza” władzę do ograniczania wolności obywatelskich, a zwłaszcza do inwigilacji tych wolnych obywateli przez aparat władzy – patrzę z niechęcią. Na przykład w Kanadzie ostatnia ustawa o bezpieczeństwie państwa i obywateli. W imię tego bezpieczeństwa nadaje się ekstraordynarne (w tym staroświeckim znaczeniu tego słowa: czyt. nadzwyczajne) uprawnienia dla służb policyjnych, a co gorsza również szpiegowskich. Zwłaszcza ta inwigilacja, możliwość uzyskiwania nakazów aresztowania, przetrzymania w areszcie, rewizji fizycznej i wirtualnej (telefony, komputery, itd.) są zdaniem moim wyjątkowo szkodliwym. Wyjątkowo, bo w Kanadzie służby szpiegowskie de facto nie podlegają niczyjej kontroli. Nawet parlamentarnej. Państwo w państwie. Z historycznych awersji jest to dla mnie kategorycznie nie do zaakceptowania. Tak, być może na początku tylko w celach antyterrorystycznych będzie to używane. Ile jednak czasu zabierze, zanim do celów walki politycznej to zostanie użyte? Ile czasu zanim obywatel, który władzę będzie krytykował i zwalczał nie zostanie tego typu inwigilacji poddany? I kto będzie decydował, jaka forma krytyki i zwalczania władzy jest legalna, a jaką być może określi się mianem terroryzmu politycznego? Przypomina mi to metody króla Ludwika we Francji i jego słynnego ministra bezpieczeństwa,  Josepha Fouché i  markiza Talleyranda. Władza, władza i władza. Od władzy, przez władzę i dla władzy. Atmosfera intrygi, wszechkonspiracji i podejrzliwości. Atmosfera, która wcześniej czy później zatruwa całe społeczeństwo i jego mechanizmy funkcjonowania. Stąd ta propozycja (która ze względu na większość konserwatystów w parlamencie jest raczej przesądzona) wzbudza we mnie wielkie opory i protest. Rozczarowaniem dużym jest postawa młodego lidera Liberałów, Justina Trudeau, który z czysto politycznego wyrachowania postanowił ją poprzeć. Obiecując , że wprowadzi do tego aktu zmiany po wygranych wyborach. Idiotyczne—jeśli ustawa jest żle napisana (a jest) ja albo zmienić (rząd na to nie wyrazi zgody) albo odrzucić. Zwłaszcza tak ważna, bo ograniczająca wolności osobiste obywateli. Justin— wygłosiłeś piękną eulogie nad trumną swego ojca. Nie zapominaj, że to on, Pierre Elliott Trudeau ustanowił Kartę Praw Obywatela w Kanadzie. Ta ustawa podważa kanony tej Karty. Ktoś mądry powiedział, że ważnych praw się nie stanowi w momentach wyjątkowego zagrożenia, pewnej histerii narodowej. A taki jest teraz moment w związku z głośnymi akcjami muzułmańskich ortodoksyjnych dżihadistów i ofiar ich propagandy w Kanadzie i na świecie.
W Polsce, wobec bardzo realnego zagrożenia sytuacją na Ukrainie, brak jakiejkolwiek jedności politycznej. Nikt ponad partyjne partykularyzmy nie chce się wznieść wobec wyzwania najtrudniejszego od czasów odzyskania suwerenności. Wstyd. Chciałoby się wspomnieć słowa Sienkiewicza (nota bene ojca sztucznego i nie obiektywnego widzenia Ukrainy—Rusi przez kilka pokoleń Polaków, aż prawie do czasów współczesnych): szargacie i wyrywacie sobie ten czerwony aksamit zwany Rzeczpospolitą z nadzieja uszczknięcia największego kawałka. A tu chodzi o całość panie i panowie polityki. Nie strzępy. Kłóćcie się o sprawy drobne, ekonomiczne może, ideologiczne— ale nie o imponderabilia suwerenności przyszłości Polski. Nie zapominajcie o słowach przedwojennego historyka, który pisząc o Piłsudskim (do 1918 socjalistą) powiedział, że wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku zwanym Niepodległość. Nie dlatego, że socjalizm tej niepodległości przeczył. Dlatego, że niepodległość była celem i ideałem dużo ważniejszym niż przekonania polityczne.
Tego kandydatom i kandydatkom na Fotel Prezydencki w Polsce życzę. A Sejmowi opamietania. Istnieje poważne zagrożenie całej wschodniej rubieży Rzeczypospolitej. Terytorialny bufor, jaki dzieli nas od Rosji (Litwa, Białoruś i Ukraina) jest w ogniu. Ten temat do wspólnych, ponadpartyjnych rozważań dużo ważniejszy niż przepychanki do teczek ministerialnych i foteli władzy.
A do tematu obowiązków państwa i władzy wobec obywateli jeszcze wrócimy. Bo to temat ważny. Bez prawdziwej wolności i równości obywateli posiadanie suwerennego państwa traci sens i de facto nie ma znaczenia lub wręcz jest porzeszkodą w budowaniu godnego życia tych obywateli.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski), society and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>