La cheval blanc

Rzecz miała miejsce w malowniczym Port Moody, w Inlet Theatre. W foyer teatralnym kilka rozstawionych stelaży z bardzo dobrze przygotowanym przeglądem twórczości artysty-rysownika-karykaturzysty. Wewnątrz, na scenie: dwa krzesła, mikrofon, gitara i starszy już balladzista.
Zanim się jednak te skromne rekwizyty i sam artysta pojawią, na ekranie wyświetlą, niczym zapis starej Kroniki Filmowej, czarno-białe ruchome obrazy znajomych twarzy. Wałęsa z czarnym wąsiskiem, zarośnięty Gwiazda, ogolony i w garniturku, o nijakiej twarzy Jagielski. Głowni aktorzy smutnej tragedii historycznej pod tytułem „PRL”, w pierwszej scenie ostatniego aktu: rozmowy Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej z Komisja Rządową PRL. Jest sierpień 1980. Ów rok …

Mój boże, to już prawie 35 lat temu … . Cała Polska w tych dniach zamarła w ciszy i oczekiwaniu. Niby wiedzieliśmy, że tym razem ‘im’ (władzy) się nie uda. Że już nie oddzielą Wybrzeża, ani Radomia ani Poznania ani młodzieży akademickiej i profesorów warszawskich od reszty społeczeństwa. Że stanęliśmy murem i i udowodniliśmy, że król jest nagi. Byliśmy zdecydowani, zjednoczeni. Mimo to, każdy w samotności swego serca nosił ten wielki lęk wyhodowany przez blisko 40 lat komuny: a co będzie, gdy się nie zgodzą? I ilu z nas…?

Ballada, piosenka literacka. Ginąca w rozdygotanych światłach komercjalnej sceny, sztuka. Przekazem zasadniczym jest tu słowo, muzyka to tło, płótno na którym artysta maluje specyficzna, skondensowana historię. Skondensowaną ale nade wszystko syntetyzującą ta historię, wyciskająca jej smak, esencję. Coś, co samym przekazem suchych faktów i opisów zrobić się nie da. Obie historie, ta wielką, ogólnonarodową i ta małą, jednostkową. Stąd te najbardziej znane ballady pojawiają się w momentach przełomowych.. I powstają na ogół natychmiast, prawie w trakcie stwarzania się tej historii. Są poniekąd jej częścią. By nie uciekać zbytnio w skomplikowane ścieżki historiozofii, można jednak powiedzieć, że ballada jest duchem historii. Powstają w trakcie stawania się tej historii, Kiedy teraźniejszość historia jeszcze nie jest, a już wiemy, że będzie. Ta tradycja w Europie wyrasta z postaci trubadura opiewającego dzieje swego rycerza-herosa; w Ameryce Północnej o setki, setki lat później to kowbojsko-rozbójnicza opowieść z gitara przy ognisku, i już nieco późniejsza, z naszych już czasów piosenka kontestacyjna, protest song doby Flower’s Revolution lat 60. ub. wieku.
I w tej właśnie kategorii umiejscowić najlepiej można Macieja Pietrzyka, zwanego też bardem Solidarności. Bardem, trubadurem swych czasów. Naszych czasów, polskich. Widownia przytulnego Teatru Inlet też w przeważającej większości posiwiała, podłysiała (no, panie się jakoś mnie zmieniły …). Więc te poetyckie skróty, literackie podteksty i całą atmosferę tamtych czasów, jaką na scenie piosenkarz wywołuje doskonale rozumiemy, znamy. W duszy śpiewamy razem z nim. To była tez naszą młodość. Nasze przeżycia. Między swoimi balladami, Pietrzyk opowiada o tych dniach i jego w tym udziale, o ‘świadkowaniu’ wielkim wydarzeniom, ciekawym ludziom. O śpiewaniu na imieninach (może to były urodziny, kto dziś pamięta ten szczegół?) u Agnieszko Osieckiej ballad Okudżawy,w obecności samego Bułłata, który tam był gościem. „Uczyłaś ojczyzno, że żyć trzeba umieć i słyszeć Twój głos …, towariszcz muższczina, a wot nie izgorszy wypada ci los..” No, nie najgorszy. Byliśmy świadkami i uczestnikami wielkich rzeczy. Ze sceny sypią się też anegdotki tamtych lat, tamtej epoki (jak to na jesień Osiecka sprawiła sobie nową Jesionkę …).
Panie Macieju, oczarował nas Pan tym tą przejażdżką w Historię. Historie pańska i nasza. Pojechalismy drobnym truchtem jej Białym Koniem. La Blanc cheval. Było ciepło. W styczniowy, mokry wieczór nad Pacyfikiem. A tam gdzieś Gdańsk i Sopot z Leśna Operą, teatry studenckie w Warszawie… . Nasza młodość. Niekoniecznie chyba zmarnowana.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in blog Bogumiła (polski), reflection on culture, scena and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>