2015 – i co dalej?

Rok ubiegły kończył się w kraju okrągłymi rocznicami ważnych wydarzeń ostatnich 25 lat – powstanie nowej, III Rzeczypospolitej, uchwalenie nowej Konstytucji RP i tym samym zlikwidowanie potworka PRL. Była okazja do celebrowania lub politycznych rozróbek (tzw. Marsz Niepodległości w Warszawie był najlepszym przykładem braku obywatelskiej odpowiedzialności za kraj). Okazja – jak to zawsze przy okrągłych rocznicach bywa – do refleksji: gdzie byliśmy, gdzie jesteśmy, co osiągnęliśmy.
Wielu mądrych, jeszcze więcej głupich, się na ten temat szeroko wypowiedziało. Więc ja tylko pół serio.
Polska osiągnęła rzeczy niewymierne, wielkie i wspaniałe. Wolność polityczną i osobistą. A to bardzo dużo. I coś, czego brak bardzo łatwo zapomnieć szybko, gdy się ją ma. I przez to nie doceniać. Osiągnęła demokrację. Niedoskonałą, ale praktyczną i funkcjonującą. Jak funkcjonującą, zależy w największym stopniu od samych Polaków. Nieco wyświechtane, niestety prawdziwe, powiedzenie należy tu przytoczyć: macie taką władzę i takich polityków na jakich zasłużyliście. Ni mniej ni więcej. Narzekajcie ile chcecie – tym niczego nigdzie jeszcze nie zbudowano. Jak typowy szlachecki dziedzic, który narzekał, że mu ekonom majątek zrujnował. A wszak nigdy nie pomyślał, że warto do majątku czasem zajrzeć, księgi sprawdzić, na ręce ekonoma popatrzeć. Sejm polski być może jest w dużej części smarowany niezupełnie czystymi pieniędzmi, posłowie i przywódcy może są zwykłymi oszustami lub politycznymi awanturnikami. Ale ani Coca Cola, ani Kreml ani nawet Waszyngton czy Bruksela czołgami ich na Wiejską nie wprowadzili. Wprowadzili ich tam polscy wyborcy. Przy urnach wyborczych. Lub, co jeszcze gorzej, brak tych wyborców przy tych urnach w godzinach najważniejszych: w czasie wyborów. Zapomnieli do urn pójść, bo zbyt byli zajęci narzekaniem. To jest zasadnicze prawo demokracji: jeśli ty nic nie zrobisz, to ktoś zrobi to za ciebie. Niekoniecznie dla ciebie korzystnie.
Np. ostatnio wyjątkowo wsławiła się polska parlamentariuszka z partii PIS, profesor i poseł na Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pani Krystyna Pawłowicz. Zwykła ordynarna chamka i awanturnica, jakie się najczęściej spotyka w podłych knajpach siedzące przy piwie czy butelce wódki. Ktoś ją jednak do Sejmu wybrał. Więc tych ludzi reprezentuje. Najgodniej, jak potrafi.
III Rzeczypospolita w olbrzymich połaciach swej przestrzeni wygląda pięknie. Miło ją odwiedzić i pochodzić po miastach i osadach. Odremontowana, rozbudowana, nowoczesna, kolorowa. Europejska. Poza samym odzyskaniem suwerenności, to własnie powrót do Europy i członkowstwo Polski w Unii Europejskiej za absolutnie najwieksze osiągnięcie Polaków uważam. Strach pomyśleć, jaka by była, gdyby poza Europą została. Białoruś? Brrr …
Ale to nie cała Polska – pozostałe bardzo obszerne miejsca, gdzie jakby o niej zapomniano. Miejsca wyglądające być może nawet gorzej niż za czasów PRL. Straszliwie ucierpiała polityka socjalna w Polsce. Koszty olbrzymich przemian gospodarczych wielokroć zrujnowały setki tysięcy ludzi. Opieka socjalna jest w kraju absolutnie skandaliczna. Słuchałem niedawno wywiadu z profesorem Balcerowiczem, słynnym autore Planu Balcerowicza, który te wielkie zmiany gospodarczo-ekonomiczne w Polsce zainicjował. Zdumiała mnie dziś (a kiedyś szacunek duży do niego za odwagę i konsekwencję miałem) jego kompletna arogancja i brak zrozumienia kosztów socjalnych tych przemian, jakie dotknęły i stale przygniatają warstwy niajbiedniejszych w Polsce. Pan profesor Leszek Balcerowicz mający bez porównania większą wagę i iloraz inteligencji od pani profesor Pawłowicz, na tej płaszczyźnie politycznej zrównał się z panią Pawłowicz właśnie. Nie wolno machać lekceważąco ręką, gdy mówi się o biedzie i biedakach, zwłaszcza jeśli samemu ma się pokaźny majatek. Bo panie Balcerowicz – ci pozbawieni nawet nadzieji na lepsze jutro biedacy w Polsce, mają najważniejszy tytuł i odznaczenie, jakie i pan posiada: tytuł obywatela i współwłaściciela Rzeczypospolitej Polskiej. Pana psim obowiązkiem było zadbanie o ich losy, gdy pan te wielkie (i niebędne w zasadniczej ideii) zmiany wprowadzał. Nikt panu prawa wywłaszczenia tych obywateli nie nadał. Nie dla Coca Coli Polskę wolną chcieliśmy mieć (choć nie ma potrzeby by była przeciw Coca Coli). Więc dzisiaj trochę tego oryginalnego szacunku wobec pana straciłem. Nawet więcej niż trochę.
Teraz, gdy Polska staje na solidniejszych nogach ekonomicznych, gdy kraj odzyskuję swą wartośc, znaczenie i godność czas najwyższy do tej Polski nr 2 i nr 3 zajrzeć. Trzeba i ją odbudować. Trzeba właśnie tą godnośc przywrócić tym, którzy ją utracili. To jest też obowiązek państwa. I konieczność tworzenia stabilizacji politycznej. Te Polski nr 2 i 3 stoją teraz pod tablicą, która za bardzo przypomina hasła z tej innej, poprzedniej niegodnej epoki. W sposób humorystyczny obrazuje to ta grafika

A ludzi myślących ta grafika nie tyle doprowadza do śmiechu, co do smutku. A powinniśmy się cieszyć. I chcielibyśmy.
Otóz i moje refleksje na 2015. Sukces? Niezaprzeczalny. Ale częściowy tylko, nie zakończony. I zakończyć trzeba.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski), society and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>