Drzazgi w pięcie, czyli obywatele i uczniowie

Czort wie, co z tym moim tu pisaniem. Raz odrzucam, raz powracam z chęcią coraz mniejszą.
Nie przez pasji brak lub tematów. Ba, przez nadmiar pewnie. A, i jeszcze te zabawy w social media popularne. Na fejsbuki mi się wejść zechciało, psiakość. Że króciutkie tam te wersy i z wtrącanym bez jakichkolwiek zahamowań żartem, śmiechem – przez to łatwiej od porządnej się roboty wymigiwać. Ot, zabawa w słówka. Nie zupełnie nieodpowiedzialna, nie kompletnie sensu pozbawiona – wszak zabawa, więc nie nuży.
Tam, za ścianą, jakieś pułki się moskiewskie zbroją na czambuły ukraińskie. Potem dalej jeszcze się sposobią na mołdawskie hospodarstwo. Ponoć nawet za Bug by iść chcieli … . Ówdzie jakiś pół-szatański Kalifat metodami Dżin-gis Chana chce królestwo boże siać na ziemi. U nas, w zacnych demokracjach, plutokracja korporacyjna całkiem prawie władzę już przejęła i z obywateli uczyniła nas konsumentami, klientami, płatnikami … Ach, wzdychnąć by się chciało za starymi i dobrymi czasami. Tyle, że ni dobre ni sprawiedliwe one nie były. Może nieco prostsze, łatwiejsze w użyciu. Bez 5-cio stronicowych instrukcji do obsługi zegarka ręcznego.
Quo vadis człowieku, quo vadis „Piotrze”? No, można jeszcze o sztuce, o artystach, przerywnikach. Można. Tyle, że coś szepce do ucha: nie szkoda drzew, gdy płonie las. Jak to jednak nie szkoda? Wszak bez tych drzew nie byłożby tego lasu. Nawet płonącego. Nie byłoby nic.
Gdyby nieba i piekła nie było na świecie, człowiek sam by sobie je stworzył – rzekł poeta. A poeta, panie, to ho, ho. Trzeba mu więc wierzyć.
Więc powrócę chyba w świat realny. Ten i tu. Będę znowu pukać, stukać i przeszkadzać. A nuż ktoś zauważy. A nuż poskrobie się po głowie. Reszta się jakos wówczas potoczy. Nawet jeśli po równi pochyłej. Aby nie w miejscu.
Tymczasem kolejny strajk nauczycieli w Kolumbii Brytyjskiej. Kolejne prowokacje rządu i ministra oświaty. Jedni i drudzy dla ochrony i obrony dzieci. Dla ich prawa do szkoły. Do nauki. Tak o te prawa walczą, że kompletnie o tych dzieciach zostawionych samopas zapomnieli. Od czasów niesławnego premiera Campbell’a to zabawa już regularnie powtarzana. Dramat w dwóch odsłonach przy pustej widowni. Tylko te dzieci przeszkadzają. Ci uczniowie właśnie. Bez nich może by i do porozumienia doszło.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski), society and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>