Zapalne punkty świata

Kanadyjskie myśliwce przyleciały na Litwę. W ramach nowej strategii NATO (tej samej, która ma doprowadzić wkrótce do jednostek wojskowych z innych krajów sojuszu na ziemiach polskich) ma to zwiekszyć bezpieczeństwo Europy poprzez sygnał dla Rosji, że granice państw należacych do NATO są nienaruszalne. W języku dyplomacji ma to oznaczać: nie będziemy umierać za Ukrainę, ale krok dalej pójść Rosjanom nie pozwolimy. Nie sądzę, by do jakiegokolwiek starcia wojskowego z Rosja doszło. Putin jest imperialnym maniakiem ale nie samobójcą. Ukrainy też całej nie zajmie. Co nie oznacza, że nie będzie usiłował oderwać od niej ziemie wschodnie (Zadnieprze).
Mimo wszystko to nie jest najgroźniejszy w tej chwili punkt zapalny świata. Choć walki na Ukrainie bez wątpienia są więcej niż niepokojące dla Polaków. Nie sądzę też by pompatyczna defilada wojskowa w Warszawie ten niepokój załagodziła. Machanie szabelką nigdy nam na dobrze nie wyszło. O tym jakie mamy uzbrojenie i o naszym stanie gotowości bojowej Rosjanie wiedzą bez robienia zdjęć z defilady na Marszałkowskiej. Jedna ze stacji telewizyjnej określiła tą dedfiladę hasłem “Zwarci i gotowi”. Bardzo niefortunnym. Ostani raz takie hasło używano w 1939 roku (z dodatkiem “silni”). Zwarci byliśmy, gotowi chyba też. Dużo gorzej z silą. Pewnie niektórym okazywanie megalomanii się spodobało. Ja uważam to za kretynizm polityczny.
Natomiast najsilniejszym punktem zapalnym jest już od dziesięcioleci Bliski Wschód. To nie są starcia o istnienie na mapie takiego czy innego mniejszego kraju lub o kilkadziesiąt kilometrów jakiegoś terytorium. To walka cywilizacji. Na śmierć i życie. Arcy krawy i bezwględnie okrutny “Kalifat”, wykrajany z Serbii i Iraku, morderczego odłamu Islamu nie jest ruchem z jakim można pertraktować, negocjować. Olbrzymią winę mają w tym Amerykanie. Najpierw w bezmyślnym wspieraniu tyranów i dyktatorów tego rejonu od Kairu poczynając a na Teheranie kończąc, a ostatnio równie bezmyślnym popieraniu tzw. wiosny arabskiej. Wiosny, która równie szybko zamieniła się w zimę, jak zazieleniła się dwa lata temu. Demokracja typu zachodniego to tak samo, jak skomplikowany samochód. Nie darowuje się go ludziom, którzy w życiu za kierownicą nie siedzieli i nie mają ani dróg ani stacji benzynowych. Dołożyć do tego nieustanną agresję i okupację izraelską wobec Palestyny a mamy idealną mieszankę wybuchową. Izrael jest centrum, zwornikiem poniekąd, amerykańskiej obeczności i kontroli na Bliskim Wschodzie. Bez niego wali się w gruzy niezmienna blisko od 60 lat kocepcja amerykańska w tym regionie. Koncepcja coraz trudniejsza, coraz bardziej niewygodna. Ale Izrael zdaje sobie sprawę, że trzyma w ręku sznurki tej koncepcji. I często bez ceregieli te sznurki pociąga jak i kiedy chce. Łącznie z ludobójstwem jakiego się dopuszcza na terenach Gazy. Być może czas przeciąć pempowinę łączącą Tel Aviv z Waszyngtonem. Może wtedy do negocjacji o chrakter niepodlgłej Palestyny Izrael podejdzie poważnie. A bez państwa palestyńskiego na tych terenach o jakimkolwiek pokoju ma całym Bliskim Wschodzie mowy być nie może.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski) and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>