Patologia inwigilacji

Poza tragikomedią Senatu i Kancelarii Premiera Kanady, która coraz to przemienia się ze sceny greckiej tragedii w podrzędny kabaret berliński z lat 30. ubiegłego wieku – w naszym świecie tzw. cywilizacji zachodniej dzieją się rzeczy istotnie ważne, niebagatelne i mające bezpośredni wpływ na nasze życie. Pamiętamy jedną z najgorszych zmór epoki ‘demoludów’ (dla młodszego czytelnika: popularne określenie państw socjalistycznych nazywanych oficjalnie często „demokracjami ludowymi” dla odróżnienia od „zgniłych moralnie” demokracji burżuazyjnych), którą była nieustanna inwigilacja obywatela. Rozbudowany aparat wewnętrznych służb bezpieczeństwa, na wzór rosyjskiego NKWD i KGB, którego głównym zadaniem było śledzenie, podsłuchiwania i zwykłe szpiegowanie całych rzesz potencjalnie podejrzanych obywateli. Iluż z nas dostawało czasem listy (zwłaszcza z zagranicy), które były albo opieczętowane oficjalną sygnaturą służb wewnętrznych bądź dość niezgrabnie i widocznie otwierane i zaklejane z powrotem bez bawienia się w ceregiele oficjalnych pieczęci. Czasami używając nielicznych prywatnych telefonów w trakcie rozmów można było wyraźnie usłyszeć klik podłączania się lub wręcz czyjeś chrząknięcie, pół mówionego cicho słowa. Były to wszak przedpotopowe czasy central telefonicznych, gdzie do każdego połączenia telefonicznego można się było podłączyć metalowa wtyczką Nikt tego nie musiał robić w jakimś ukrytym urzędzie bezpieczeństwa – wystarczyło zatrudnić w takiej centrali kilku lub kilkunastu pracowników telefonistów. No cóż – czasy sowieckiej niewoli. O demokracji (tej ‘burżuazyjnej’, zwykłej) i poszanowaniu prawa i wolności nikt z ludzi myślących i dorosłych poważnie nie mówił. Co najwyżej wzdychał.
No, ale to dziś prawie prehistoria. Wierzyć się nie chce, że tak żyliśmy przez dziesięciolecia. No i doczekaliśmy się. Mamy i my: Polacy, Czesi, Słowacy, Węgrzy i wschodni Niemcy i kilka jeszcze innych narodowości tą demokrację. Mamy ją naturalnie też ci z nas, którzy wyrokiem losów świadomych lub dziejowych zamieszkaliśmy w krajach, gdzie ta demokracja istniała od początku jej powstawania.
Nikt nie dostaje rozerwanych listów, nikomu nikt się nie podłącza do regularnej linii telefonicznej – poza przypadkami legalnego śledztwa i zgody sędziego na taki czyn. I to prawda. Poczta i linie telefoniczne są objęte specjalna ochrona prywatności. Ale i technologia się zmieniła. Któż dziś po prawdzie pisze listy regularna pocztą? Większość rozmów telefonicznych odbywa się za pomocą nie linii telefonicznej a sygnału elektronicznego.
I nagle okazuje się, że to wszystko prawie, każde tzw. niewinne rozmowy, e-maile są regularnie i masowo kontrolowane przez tajne służby wywiadowcze. Na skalę o jakiej władcy państw komunistycznych mogli tylko marzyć. Oczywiście, co jest ‘niewinne’ a co ‘podejrzane’ nie jest naszym wyborem i decyzją, a decyzją agenta to śledzącego. Zresztą któż wiedzieć może, że to co teraz nawet traktuje się jako ‘niewinne’ jutro nie może być potraktowane, jako ‘podejrzane’?
Trzeba być autentycznie naiwną osobą żyjącą w świecie własnej wyobraźni niż otaczającej nasz rzeczywistości by w takie górnolotne mrzonki wierzyć.
Tajne i nie kontrolowane przez zewnętrzne organa sądowe i nawet bez jakiegokolwiek nadzoru parlamentarnego Agencje Wywiadowcze masowo szpiegują nas wszystkich. Ktoś powie: szpiegowanie i tajne służby są tak stare, jak państwa. Tak, ale tradycyjne tajne służby i tradycyjne szpiegowanie odbywa się na zasadzie zbierania faktów i poszlak wobec osób i grup podejrzanych o jakąś antypaństwową i wywrotową działalność, a wobec których regularne środki policyjno-prawne są nieskuteczne lub po prostu niewskazane ze względu na ich jawność. Tutaj mówimy o masowym szpiegowaniu niewinnych obywateli. Na zasadzie: a może coś znajdziemy. To jest już system na wskroś totalitarny. Nie (jak w przypadku sowieckiego komunizmu) na rzecz jednej ideologii i partii politycznej. Na rzecz zachowania status quo systemowego. I na absolutnej i bezwzględnej patologii podejrzewania wszystkiego i wszystkich. Patologii, która osiągnęła apogeum za czasów władzy w Waszyngtonie Donalda Rumsfelda i Dicka Cheney’ego używających dla swoich paranoidalnych celów marionetkę w osobie prezydenta Busha juniora. Tak, jak przeciwny jestem wielkim teoriom spiskowym (żydowskiej, masońskiej i tym podobnym bzdurom), tak też nie chce mi się wierzyć by Cheney i Rumsfeld byli autentycznymi architektami zamachu na World Trade Centre w Nowym Jorku. Ale jestem przekonany, że ta zbrodnia objawiła im się, jak manna z nieba. Od tamtego tragicznego momemntu już bez przeszkód mogli wymusić na Kongresie i Senacie USA wszelkie uprawnienia i upoważnienia do szpiegowania wszystkich i wszystkiego. W pierwszej mierze własnych obywateli.
Żadna armia ani rewolucja z zewnątrz nie jest w stanie zagrozić istnieniu Stanów Zjednoczonych. Bez względu na kłopoty i problemy Ameryki, upadek finansowo-gospodarczy, jest to ciągle na długie jeszcze lata niekwestionowana superpotęga militarna, której zagłada musiałaby się wiązać z zagładą jakiegokolwiek przeciwnika lub przeciwników.
Jedynym zagrożeniem nie Ameryki ale jej obecnego status quo polityczno-socjalno-ekonomicznego może być tylko … Ameryka obywateli. Amerykanów. Tak powstał niechlubny Patriot Act. Tak powstały podobne akty w Europie, w Kanadzie. Zwłaszcza w Kanadzie za czasów (ale przy poparciu Liberałów) premiera Harpera.
Te akty i te bezpardonowe zamachy na podstawowe wolności obywatelskie, to gangrena obecnego systemu politycznego. Gangrena, która wymaga szybkiej i skutecznej operacji. Należy je zlikwidować lub bardzo szeroko okroić i przede wszystkim nałożyć na te tajne służby system parlamentarnej kontroli. To zagraża fundamentom demokracji zachodniej. Powoli zamienia społeczeństwa obywateli w społeczeństwa konsumentów, klientów, petentów.

Ta patologia inwigilacji zamienia się w raka, który toczy naszą cywilizację. Niedoskonała, pełną szeregu sprzeczności i konfliktów. Ale najlepszą ze znanych udokumentowanych historycznie (nie mitologicznie) cywilizacji od czasów antycznych do dzisiejszych.

A swoją drogą, jeśli nie chcesz byś był podsłuchiwany/a w jakiejś sprawie: użyj telefonu liniowego ze słuchawka połączoną kablem do aparatu. W innym wypadku jest prawie pewne, że ktoś, gdzieś tą rozmowę zarejestruje. Jeśli chcesz wysłać list i nie chcesz by był dostępny innym (poza adresatem) zrób to ręcznie na kartce papieru, zaadresuj kopertę, kup znaczek i wrzuć do skrzynki pocztowej.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Cywilizacja, blog Bogumiła (polski) and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>