lato, lato czeka …

pamiętacie Państwo? no to dobrze. I z tą czekającą rzeką, lasem, z tą gitarą, plecakiem. Canto cantare! Po dwóch miesiącach prawie deszczu i chmur, po apokaliptycznej powodzi w południowej Albercie, słoneczko wreszczie wyjrzało spoza chmur, usmiechnęło się do nas. Daj boże na dłużej nieco niż tylko Canada Day weekend. Aliści i to dobre.
Wczoraj oglądałem póżnym wieczorem pierwszy w tym roku piękny, prawdziwie letni, zachód słońca na wodach cieśniny Georgia. Zawsze to tak jakoś mimo wszystko nastraja romantycznie, nostalgicznie… Wracają ukryte w szufladkach pamięci widoki południowych mórz, zatok, kołyszących się majestatycznie palm, karminowych kwiatów imbiru, fioletowych jaccarandy.
I gdzieś tam, skromniutkie zakole jakiejś maleńkiej rzeczuchny opadal jakiegoś marnego lasku sosnowego, koło jakiejś bidnieńkiej wioski. A ileż w tej biedzie mazowieckich łąk było bogactwa wrażeń, skojarzeń? Niewypowiedziane ilości! Starcza na całe życie wspomnień, na ciepłą kołderkę w czasie jesiennych słót.

zachód słońca na bałtyckich wydmach


Więc w Waszych biwakach po olbrzymich puszczach i preriach kanadyjskich, w wyjazdach nad egzotyczne wody dalekich lądów i wysp – wspomnijcie czasem te letnie, skromne wieczory nad jakąś polską rzeczką, w piaskach wydm małego Bałtyku, w malowniczych dolinkach Tatr i Karkonoszy. I – canto, cantare!

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Uncategorized, blog Bogumiła (polski). Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>