Lokalizacja – podobno to połowa sukcesu

Tak się już jakoś ułożyło, że, nolens volens, często tu piszę o sprawach lokalnych, zaściankowych poniekąd. Nie jest i nie było to moim celem. Ale, jak to w życiu bywa: żołnierz strzela, a Pan Bóg kule nosi, lub mniej poetycko: obiecanki-cacanki a durnemu radość. Z rożnych więc powodów, na ogół bardzo prozaicznych, Vancouver i okolice często tu występują w roli głównej. Można czasem o Nowym Jorku, czasem o Frankfurcie lub Warszawie, Berlinie – wszak tu tegoż właśnie czasu spędzam najwięcej, więc miast się wymądrzać na tematy mniej znane – piszę o sprawach tuż obok, koło nas. A i czytelnik tych zapisek, a kilkaset osób każdego miesiąca do tego blogu zagląda, na ogół tutejszy, nie tameczny. Czytelników w Kraju i z innych obszarów geograficznych za ten nadmiar być może lokalności – przepraszam.
Wróćmy więc do spraw tu ważnych. Do decyzji Ministerstwa Spraw Zagranicznych o likwidacji placówki konsularnej w Vancouverze. Warto szybko dodać, że nie likwiduje się jako takiego okręgu konsularnego (pozostaje on niezmieniony, tj: Kolumbia Brytyjska, Alberta, Jukon i Terytoria Północno-Zachodnie) a jedynie lokalizację samego urzędu. Z Vancouveru, określanego często w Kanadzie jako ‘gateway to Pacific”, do Edmonton, określanego, jako ,The Chuck’. Nie przez porównanie do popularnego wozu kowbojskiego, Chuckwagon. Przez dużą ilość mieszkańców pochodzenia ukraińskiego (popularne nazwiska ukraińskie w języku angielskim często kończą się brzmieniem „czak” lub „czuk”). Jako, że współczesne państwo polskie nie ma w granicach Wołynia, Podola i Huculszczyzny – nie sądzę by przenoszenie Konsulatu Generalnego dla czaków i czuków edmontońskich miało znaczenie.
Względy gospodarcze, jak mi sugeruje Konsul Generalny, pewnie silniej: Alberta to tarsands, jedne z najbrudniejszych dla środowiska naturalnego oleje bitumiczne, ale w kurczących się zapasach energetycznych świata coraz ważniejsze. W głowę po prawdzie zachodzę, jakie interesy naftowe Polski łączą się z interesami albertańskich kopalni odkrywkowych i jak usługi konsularne (Konsulaty to mimo wszystko nie Biura Handlowe) tym gospodarczym interesom maja służyć?
Sprawy czysto polskie i polonijne: środowisko polskie w Edmonton od lat ponad pięćdziesięciu było prężne, dobrze zorganizowane pod każdym względem. Od dawna spłacona i funkcjonalnie zorganizowana Hala Polska; szanowany i aktywny Okręg KPK z zarządami i prezesami o najwyższym poziomie organizacyjno-intelektualnym. Większość tych osób miałem przyjemność znać, współpracować z nimi i widzieć efekty ich pracy ( książę Piotr Czartoryski, prof. dr. Henryk Wójcicki, inż. Marian Strzelecki, dr. Ignasiak, dr. Bocheński – to galeria prezesów Kongresu w Edmonton). Organizacje kulturalne: Towarzystwo Kultury, szkoła polska (bodaj pierwsza w Kanadzie, która potrafiła zorganizować się i uzyskać oficjalny statut szkoły średniej w ramach Public School Board, w czym wielki zasługi miała pani Irena Domecka), wydawany przez kilka lat świetny kwartalnik „Dialogi” pod red. prof. Edwarda Możejki, dziekana Wydz. Literatury na Uniwersytecie Alberty; polscy akademicy z tegoż uniwersytetu, którzy bodaj jak jeden mąż w życiu polskim w Edmonton brali aktywny udział ( prof. Krótki, prof. Matejko, dr. Joanna Matejko – to tylko najbardziej znane i cenione nazwiska). Być na bankiecie polonijnym w Edmonton oznaczało być na świeczniku towarzysko-wpływowym miasta – rzeczą normalna i naturalną było spotkać tam przy jednym lub sąsiadujących stołach burmistrza miasta, posłów federalnych i prowincjonalnych, często ministrów, głównego rabina Edmonton, arcybiskupa katolickiego, wysokich rangą duchownych innych wyznań.
Czemu o tym pisze? By dwóm niesprawiedliwym opiniom dziś nad Pacyfikiem krążącym położyć kres:
a) Edmonton polski nigdy nie był uśpioną prowincją. Przeciwnie – w stosunku do niego, polski Vancouver był prowincjonalny. b) Druga opinia to znaczenie Konsulatu Generalnego dla środowiska polskiego. Tutaj wręcz odwrotnie: to właśnie słabsze organizacyjnie ośrodki (a takim Vancouver, pomimo pozytywnych zmian ostatnich 10 lat, jest) potrzebują tej opieki i wsparcia dużo bardziej. Warto jednak zaznaczyć, że dla prestiżu samej placówki konsularnej i Polski jako takiej, Edmonton (mimo olejowego przemysłu, który wszak jest skupiony korporacyjnie w Calgary) jest prowincją kanadyjską, a Vancouver jest ważnym centrum kulturalno-handlowym. To są zdaniem moim argumenty najważniejsze dla wszelkich usiłowań zmiany decyzji warszawskiego MSZ o przeniesieniu Konsulatu do Edmonton. Czy wystarczające? Nie wiem. Ale warte do wzięcia pod uwagę.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Uncategorized, blog Bogumiła (polski), society and tagged , . Bookmark the permalink.

One Response to Lokalizacja – podobno to połowa sukcesu

  1. Patrycja says:

    Szanowny Panie,
    w poście opublikowanym 28 listopada 2012 roku odnalazłam informację o inż. Marianie Strzeleckim.
    W związku z faktem, że poszukujemy rodziny pana Mariana Strzeleckiego zwracam się z prośbą o informację czy dysponuje Pan jakimikolwiek danymi dotyczącymi inżyniera Mariana Strzeleckiego ? W szczególności pomocne będą następujące informacje:
    - o Marianie Strzeleckim i jego małżonce (imiona i nazwisko, imiona rodziców, data urodzenia i zgonu, miejsce zgonu),
    - o dzieciach (imiona i nazwisko, imiona rodziców, data urodzenia i zgonu, miejsce zgonu, dane małżonka, nazwisko noszone po ślubie),
    - o aktualnym lub wcześniejszym miejscu zamieszkania,
    - o miejscu pochówku,
    - kontakt do osób, które mogą mieć bliższe informacje.

    Prośba o skierowanie odpowiedzi na mój adres mailowy: p.mazinska@rotko.com.pl
    W razie pytań lub wątpliwości pozostaję do dyspozycji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>