Jaki huragan?


W poniedziałek wieczorem, przed spektaklem Festiwalu Teatralnego United Solo w Row Theater na 42 Ulicy, łazikowanie po okolicach Times Square. Bardziej adekwatnie: przedzieranie się przez tłumy. Wszystkie neony jarzące się na pełnych watach czy voltach, spektakle, afisze, olbrzymie ekrany telewizyjne na wysokość kilku pięter; korki. Słowem, dzień jak codzień. Sandy nie poradziła sobie z USA.Co.Ltd. Poradziła sobie natomiast kilkanaście ulic w dół. Z USA obywateli, których tysiące dalej bez prądu i ogrzewania, setki domów zrujnowanych kompletnie. Niektóre ulice ciągle nieprzejezdne. Ale nie Manhattan, nie serce byznesu amerykańskiego.
A przy okazji żywa ekspozycja amerykańskiej demokracji: na jednym rogu nagi kowboj z gitarą (popularna tu postać) z literami “Romney” na pośladkach sugerującymi popracie dla Republikanów, nieco dalej grupa studentów z plakatami wyraźnie pro-demokratycznymi. Dziwny kraj. A wszyscy po prawdzie sympatycznie, życzliwie, bez kłótni awantur. Pod okiem całkiem sympatycznych i normalnie (tzn. nie po bojówkarsku, jak w Vancouverze lub Surrey na przykład) wyglądających policjantów.


I spotkanie z Elizabeth Taylor. Nie, poważnie. Żywą i nie z wosku i aktorką.Grającą u Sangare (tego polskiego) w Nowym Jorku.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in New York, blog Bogumiła (polski), scena, society. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>