Ot, i czasi zwariowani się zmienili …

Jadąc kilka tygodni temu trasą wzdłuż Wisły z Warszawy do Ciechocinka, wdałem się w dyskusję z moim bratankiem, młodym inżynierem, o stanie polskiej nauki. Jako, że inżynier i uzdolniony matematycznie, zeszło mi na pytania o jego wiedzy o ‘polskiej szkole matematycznej’ i osiągnięciach polskich matematyków ze Lwowa. Bardzo mało wiedział na ten temat, co mnie zaskoczyło. Więc dalej piłowałem, pytając o lwowska szkołę matematyczną, o Stefana Banacha. Wkurzyło mnie, jak wykładowcy wyższych szkół technicznych mogą pomijać historyczne korzenie nauki polskiej. I to te, które sięgają jądra geniuszu światowego. Siostra (mama młodego inżyniera) trochę się na mnie sierdziła, że znowu młodym robię wykłady, że kadzę. Ale coś widać w bratanku zostało skruchy jakiejś i dobrego humoru, bo na drugi dzień sprezentował mi z żoną pieknnie wydaną książke o ‘lwowskiej fali’. Nie matematycznej co prawda, a fali radiowej. Co i lepiej, bo matematyczna pewnie by mnie zanudziła (znając historię lwowskiej szkoły matematycznej, nie znaczy, że cokolwiek z tych formuł topologiczno-analitycznych rozumię …). A znając też lepiej chyba nawet młodego chłopaka, wiem, że sięgnie po książki o Banachu.
Wielokrotnie tym stanem i świetnym i przerażającym zarazem nauki polskiej i polskiego szkolnictwa wyższego uwagę poświęcałem. Zdumiewa mnie ilość wyższych uczelni (np. w Bydgoszczy jest tych szkół “wyższych” ponad 30!). Zaraz ‘z urzędu’ w każdym powiecie będzie musiał być uniwersytet, a w każdej gminie Akademia jaka … . tylko kto będzie w nich wykładał? I jak?
Mimo to, źle z nauką w Kraju nie jest. Są jeszcze ludzie i wspaniali i wielcy. Ot, dziś dowiedziałem sie, że mąż kuzynki mojej Mamy, profesor Piotr Wolański zbudował ze swoimi studentami (w Polsce) satelitę, którego ESA (European Space Agency) wystrzeli z holenderskiej Guany w przestrzeń. Wiele lat temu, po pracy naukowo-terchnicznej w NASA drzwi wszędzie stały mu otworem. Kariera, pieniądze ne pewno lepsze niż w Kraju. Mimo to do Kraju wrócił. I do swoich studentów. I polskiego satelitę skonstruował. A mam nadzieję, że coś przy dłubaninie nad tymi statkami kosmicznymi swoim studentom opowiada o polskiej lwowskiej szkole matematycznej…

A jakby z lwowskiego radio powiedział batiar Tońcio - ot i czasi zwariowani się zmienili. Ale nie wszystkim panie na gorszi, niektórym na lepszy sie odmienili. Nie na darmo akademicy lwowscy otwierali we Wrocławiu , a wileńscyw Toruniu, uniwersytety. Przecież nie po to tylko, by kolegom z Warszawy i Krakowa nosy utrzeć…

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in blog Bogumiła (polski), society. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>