Janusz Korczak – dziś?


W ostatnich dniach przebywała w Vancouverze profesor Jadwiga Bińczycka, pedagog i ‘korczakowiec’. Miałem możliwość słuchania jej wykładu-pogadanki o tym wspaniałym Polaku. Zapominamy dziś często kim rzeczywiście był “stary doktór”, czego starał się nas, dorosłych, nauczyć. Naturalnie pamiętamy o legendzie, micie, o męczeńskiej smierci. I jak w każdej legendzie, w każdym micie, po czasie jakimś odpadają z nich treści detaliczne, przekaz całości, a pozostaje jedynie strzępek, esencja.
Co więc zaiste pamiętamy z tej legendy? Ano, że był sierociniec dla dzieci żydowskich, był oddany ‘stary doktór’, który swoich wychowanków ukochał i mimo możliwości ratowania własnego życia, świadomie to życie poświęcił nie dla ratowania dzieci (bo to było już niemożliwe), ale dla pozostania przy nich do końca, dla pozostania wiernym swym ideałom. Piękny przekaz. Piękna legenda. Ale czym były te idee? na czym Korczak swe życie strawił, dla czego pracował i o czym nas, dorosłych, staral się nauczyć? Warto sobie przypomnieć. Warto posłuchać gorzkich słów nauczyciela, lekarza, działacza i myśliciela. A wiele z tych nauk nic nie straciło na aktualności.
Przede wszystkim, że dziecko to młody człowiek, nie coś, co będzie człowiekiem, a ktoś, kto już nim jest. Że skoro człowiek, to partner, z którym się rozmawia a nie osóbka do której się mówi. Z, nie do. Przeszło stulecie, które wedle jego słów winniśmy byli zostawić, jako odmienione, inne i lepsze. Naprawione z nieprawości i krzywd, jakie dzieciom zadajemy. Czy udało nam sie to? Nie. O, tak – podpisalismy wzniosłe hasła, dokumenty, deklaracje. I patrząc na te dumne dokumenty wiszące w oszklonych gablotach poważnych gabinetów siejemy nienawiść, uczymy nietolerancji, zrzucamy bomby i rakiety na miasta i domy, w których przecież muszą być dzieci. Więcej – bardziej niż dawniej te dzieci włączamy w szeregi walczących czyniąc je okrutnymi narzędziami zbrodni. Odkrywamy z przerażeniem, co dnia omal, że szanowane do niedawna instytucje prowadzące ośrodki opieki i nauczania dla dzieci – w tych ośrodkach zgotowały tym dzieciom piekło. Księża, zakonnicy, nauczyciele cywilni – zdradzili swe powołania i oddali sie okrutnemu procederowi grabieży dzieciństwa. To zbrodnia najgorsza z najgorszych. Nie sam fakt takiego czy innego występku fizycznego czy seksualnego. Rany fizyczne goją się po jakimś czasie zawsze. Rany na duszy – nigdy. Wybity ząb wyrasta nowym, silniejszym, zabrana rzecz ginie w niepamięci następnych dni. Ale skradzione dzieciństwo nie wraca nigdy. Kładzie się cieniem na całe życie.
Smutny to bilans. Ale bilans, przed którym nie wolno z zawstydzeniem odwracać wzroku. Trzeba go zmieniać, pracować nieustannie i pamiętać słowa ‘Starego Doktora’: : Nie po to jestem, żeby mnie kochali i podziwiali, ale po to, bym ja działał i kochał. Nie obowiązkiem otoczenia pomagać mnie, ale ja mam obowiązek troszczenia się o świat, o człowieka”. Troszcząc się o dziecko, wychowując je na prawego człowieka, sprawiedliwego i spolegliwego dorosłego – spełniamy ten obowiązek najlepiej i najskuteczniej.

Był sobie na przełomie wieków XIX i XX młody człowiek o nazwisku Henryk Goldszmit. Gdy podrósł pisał piękne ksiązki , które były częścią mojego i moich rodziców dzieciństwa, używając, jako autor, nazwiska Janusz Korczak. W latach 40. ub. wieku znany już, właśnie jako ten Janusz Korczak, zginął tragicznie wraz z gromadą swoich ukochanych podopiecznych z rąk rasowej i etnicznej nienawiści. Nie wiem czy zostawil świat lepszym. Ale wiem, że zostawil go mądrzejszym. Tyle, że mądrość, o ile się z niej nie korzysta, nie czerpie na codzień, jest jedynie piekna księgą. Piekną i martwą.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Uncategorized, blog Bogumiła (polski) and tagged . Bookmark the permalink.

3 Responses to Janusz Korczak – dziś?

  1. Bogumil P-G says:

    Szanowny Panie! Jako ” wdowa po Korczaku ” z Polski bardzo Panu dziękuję
    > za Pański tekst o Starym Doktorze. Tekst bardzo mi się podoba z jednym
    > zastrzeżeniwm – umieszczone na jego wstępie zdjęcie pomnika Janusza
    > Korczaka nie odnosi się do
    > ” naszego” Korczaka tylko do mieszkańca Gorzowa Wielkopolskiego , który
    > w tym mieście tworzył tak intensywnie że aż mu pomnik wystawiono.
    > Przypadkowa zbieżność imion i nazwisk.
    >
    (z listu nadesłanego od prof. J. Bińczyckiej z Polski)

  2. Bogumil P-G says:

    Ze wstydem za niezawinioną pomyłkę przepraszam. Zdjęcie to znalazłem w zasobach Wikipedii pod (maturalnie) nazwiskiem “Janusz Korczak” a troche sylwetką, ubraniem itd. przypominał ‘starego doktora’. Nawet przez myśl mi nie przeszło sprawdzić to. dziekuję za komentarz. Autor

  3. Bogumil P-G says:

    zamieniłem na zdjęcie (też ze zbiorów Wkimedia Commons) z Parku Yad Vashem w Izraelu – autor

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>