Chorągiewki

Do lata wracając i owych festiwali, festynów. W Kanadzie od wielu lat zadomowił się zwyczaj organizacji różnych letnich imprez o charakterze etnicznym, wielokulturowym. Ma to odzwierciedlać charakter współczesnego, mozaikowego społeczeństwa kanadyjskiego, które nie jest monolityczną bryłą narodowściową a murem zbudowanym z wielokolorowych cegieł. Przypomina tym nieco dawne ogólnopolskie dożynki, gdzie przedstawiciele wielu grup regionalnych w osobnych strojach etnicznych celebrowali wspólny plon. No, niezupełnie, bo wszak od kilkuset lat już większość potomków licznych szczepów między Odrą i Niemnem (Bugiem?) uważa się za Polaków. Coś raczej jakby dożynki polskich Cyganów, Tatarów, polskich Niemców, nieliczne niedobitki polskich Żydów. Taka właśnie etniczna sałatka w homogenicznym społeczeństwie. Niedzielny pokaz jedności w różnorodności i wolności bycia ‘innym’. Niedzielne, bo na codzień, no to już niezupełnie tak. I w Polsce i w Kanadzie. Różnice są olbrzymie, ale nie są aż tak, jak często nam się zdaje, nieporównywalne. Polska współczesna jest krajem w wielkiej mierze głównie Polaków i narodowa etniczność jest dla wielu czymś nieporównywalnie większym niż obywatelskość. Ale i w Kanadzie anglosaska tradycja, pochodzenie i ułożenie polityczno-gospodarcze kraju jest nieporównywalne z wagą i znaczeniem jakiegokolwiek obywatelstwa spoza tej grupy. Wystarczy wyjechać z aglomeracji vankuwerskiej lub torontońskiej by się o tym przekonać.
Obrazki, afisze i hasła wspierane organizowanymi z mniejszą lub większą pompą festynami etnicznymi tej rzeczywistości nie zmieniają. To ciągle jest część nieistniejącego formalnie, ale dość żywego w praktyce Imperium Britanica. Wystarczy spojrzeć na pod każdym względem niemożliwy sojusz dwóch kompletnie wydawłoby się odmiennych ludzi: brytyjskiego Tony Blair’a i amerykańskiego Georga Busha. Jeden inteligentny, wykształcony, republikan z przekonań i demokrata, drugi – kłamca, oszust i polityczny oportunista. Co ich łączyło to pozycja w swoich państwach i pozycja dominacji anglosaskiej w świecie. Nic więcej. I tak dużo. A Kanada (mimo, że – dzięki fankofonowskiemu premierowi – uznała agresję amerykańską w Iraku za nielegalną) jest częścią tej osi dominacyjnej. Nie, nie żydowskie banki a rzeczywista władza i rzeczywiste podziały wpływów w świecie. To nie Żydzi potrzebowali i stworzyli Amerykę. To Ameryka i Anglia stworzyły Izrael, bo był (i jest) niezbędny do kontroli Afryki Północnej z Suezem i ropą. Że Żydzi szybko i sprytnie stali się wasalem niewygodnym, krnąbnym i dość niezależnym jeśli chodzi o interesy czysto żydowskie – jest wynikiem nie słabości anglosaskiej polityki a przedsiębiorczości upartości Izraela.

Co to ma się do letnich festynów? Ano lekką przestrogą byśmy nie zachłystywali się naszym znaczeniem tu, naszą powagą i wagą. Bo machanie chorągiewką, to jednak nie to samo, co autentyczny głos w zaciszu gabinetów industrialno-politycznych. I byśmy wystrzegali się Somossier – te wbrew pozorom nie są powodem do dumy a raczej do wstydu i hańby. Tak, jak udział polskich wojsk w pacyfikacji i okupacji Iraku. Znamy wszak to brzydkie aliści prawdziwe porzekadło: Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść?

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Uncategorized, blog Bogumiła (polski). Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>