Droga

Mount Washington przy wyjeździe z Vancouveru

Mount Washington przy wyjeździe z Vancouveru

Droga przez góry późną zimą może być szczególnie urocza. Zimowe krajobrazy skąpane w przedwiośnianym słońcu dostarczają niezapomnianych wrażeń.
Skalne nawisy przy szosie pełne zamarźniętych strummieni mieniących się wieloma odcieniami blękitu i bieli, na ramoniach świerków i jodeł grube szuby śnieżnych gronostajów, górskie potoki pogrążone w zlodowaciałym łożu zimowego snu. Kolejny zakręt otwiera nowe visty na rozlegełe doliny, wąwozy.
Górskie kozy zlizują nagromadzoną na poboczu szosy sól.
Wszystko emanuje wrażeniem dostojności, spokoju. I własnej nietrwałości. Góry mówią: byliśmy, jesteśmy, a ty ot, przejeżdżasz, jak chwila nietrwała w nieustannym czasie bytu.
Ale i chwila bywa piękna, warta bycia w niej, trwania. Nawet jeśli przez okamgnienie tylko.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in blog Bogumiła (polski). Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>