‘Testament’ Roberta Dziekańskiego

Czy zbliżający się finał dochodzeń w sprawie tragicznej śmierci Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouverze w 2007 roku ma jakieś szanse na wyjaśnienie sprawy i zabezpieczenie przed kolejnymi, podobnymi tragediami? Na część tego pytania można już dać odpowiedzi, bez względu na końcowy raport Publicznej Komisji Dochodzeniowej. Celowo używam liczby mnogiej (dochodzenia, pytania i odpowiedzi), zamiast formy pojedynczej. Ta tragedia miała bowiem wiele aspektów i dotyczyła wielu bardzo ważnych spraw. Naturalnie, najważniejszą była sama kwestia śmierci Dziekańskiego i ewentualnej odpowiedzialności za tą śmierć. Ale były też inne tematy ważne, ogólno-społeczne. Istotne było nie tylko ewentualne znalezienie winnych lub udowodnienie przestępstwa, wykroczenia. Istotne było w jaki sposób te dochodzenia będą prowadzone, ich niezawisłości, czy policja i inne organa państwa zainteresowane będą znalezieniem prawdy czy też wystąpią w roli oskarżonego, który naturalnie zainteresowany jest głównie obroną siebie, a nie obiektywnością dochodzeń.
Wiele tych początkowych, już zakończonych, czynności śledczo-dochodzeniowych takich wstępnych odpowiedzi udzieliło. Część z nich daje obraz zdecydowanie negatywny:

    1.RCMP (Królewska Policja Konna) – absolutnie nie potrafili lub nie chcieli zrozumieć powagi sprawy i głębokości oburzenia społeczeństwa. Nie mówię tu o tych czterech oficerach, którzy byli na lotnisku tego dnia. Ich zachowanie i tłumaczenia są przynajmniej zrozumiałe. Chęć ratowania własnej skóry jest motywem nie do przecenienia. Mam na myśli hierarchię policji i jej dowództwo. Sama sprawa bardzo szybko przybrała wymiary wykraczające poza indywidualne kwestie zabitego Polaka. Powstała bardzo ożywiona ogólnonarodowa dyskusja na temat zasadności i bezpieczeństwa używania taserów. Policja bardzo kategorycznie przez miesiące twierdziła, że są bezpieczne, niezbędne i że nie ma potrzeby wprowadzać żadnych zmian w ich używaniu. Nie reagowała nawet na zalecenia federalnego Komisarza Policyjnego (niezależna funkcja podlegająca bezpośrednio Parlamentowi) i innych, niezależnych i społecznych instytucji. Przewlekała w nieskończoność policyjne czynności śledcze, odwlekając tym samym termin rozpoczęcia prac przez Publiczną Komisje Dochodzeniową.
    2.Ostatnim, trudnym do zrozumienia faktem było zakończenie prokuratorskiego dochodzenia wstępnego i decyzja nie stawiania oskarżenia wobec tych czterech policjantów. Zasadniczym powodem było, wedle Prokuratury Prowincjonalnej, „ niskie prawdopodobieństwo uzyskania wyroku skazującego”. Kompletny nonsens, bo w ten sposób nad tymi policjantami zawsze będzie de facto wisiał cień „winy” i nigdy nie będą mogli powiedzieć – sąd udowodnił, że nie popełniłem żadnego przestępstwa i nie ponoszę odpowiedzialności prawnej za śmierć Roberta Dziekańskiego.
    3.Skandaliczna i bardzo negatywnie przyjęta przez społeczeństwo decyzja zrzeszeń policyjnych ( Stowarzyszenia Szefów Policji Kanady i Związek Zawodowy Policjantów) udzielająca nie tylko poparcia dla używalności „taser guns” ale wręcz wzywająca do uzbrojenia każdego policjanta w ta broń i twierdząca (sic!), że „taser guns ratuje życie”. Co było najbardziej szokujące, to fakt ogłoszenia tych rezolucji i żądań w trakcie pierwszych dni przesłuchań Publicznej Komisji Dochodzeniowej. Jest oczywistym, że w ten sposób usiłowano wywrzeć presję na przewodniczącego Komisji i opinię publiczną przed zakończeniem prac Komisji i wpłynąć na treść ewentualnego raportu końcowego.
    Ale są też efekty pozytywne. I to będzie największy „pomnik pamięci Roberta Dziekańskiego”.
    Nikt o zdrowych zmysłach nie może już z pełną odpowiedzialnością twierdzić, że „taser guns nie zabijają”. I że są całkowicie bezpieczne. Po wielomiesięcznych unikach, nawet Komisarz Główny RCMP przyznał, że istnieje ryzyko śmierci i zaostrzył warunki ich użycia. I jest to w rażącej sprzeczności z w/w rezolucją zrzeszeń policyjnych.

Coraz wyraźniejsze i ogólniejsze jest przekonanie konieczności zmiany systemu dochodzeń ewentualnych wykroczeń i przestępstw popełnianych przez oficerów policyjnych. Dotychczasowa metoda „sami siebie” w zasadzie jest zdyskredytowana i politycy mają silne narzędzie opinii publicznej w przeprowadzeniu niezbędnych zmian.
Jaśniejsze i wyraźniejsze rozumienie samej instytucji policji i policjantów. W ostatnich dziesięcioleciach powoli to ulegało przewartościowaniu. Wzrost brutalnej przestępczości, a może wręcz nie tyle faktyczny wzrost, ile sensacyjne upowszechnianie każdego przestępstwa i przez to stwarzanie publicznej psychozy zagrożenia (gangster lub wręcz terrorysta kryje się za każdym rogiem, a porywacz dzieci siedzi z workiem za każdym krzakiem) wpływały na dawanie coraz większych przyzwoleń dla policji i przymykanie oczu na różne policyjne „wykroczenia”. Popularna maksyma: „ jeśli nic złego nie zrobiłeś – nie masz się czego obawiać” to kompletnie bzdurne stwierdzenie, bo zanim udowodnisz, że nic złego faktycznie nie zrobiłeś, może być już za późno. Samym oskarżeniem też można zmarnować komuś życie lub karierę. Wydaje mi się, ze szok , jakim była śmierć Roberta Dziekańskiego zmienił to nastawienie. Społeczeństwo nie chce dawać już carte blanche dla wyjaśnień policyjnych. Chce faktów i niezależnej kontroli. Z dużą satysfakcją można powiedzieć, że olbrzymią rolę spełniły tu media kanadyjskie. Role wyważoną i obiektywną. I to – mimo wszystkich wcześniej wymienionych negatywów tej sprawy – daje dobry obraz zdrowej demokracji i jej działania. Efektem tego może być i lepsza policja i powolne odbudowywanie szacunku i zaufania społecznego dla służb policyjnych. A to w funkcjonowaniu państwa demokratycznego jest niezbędne.

Mała to zapewne dziś pociecha dla matki Roberta, pani Zofii Cisowskiej, jego rodziny, przyjaciół. Ale kiedyś, mam nadzieje, będzie mogła być dumna z syna iż może w sposób nieświadomy i na pewno nie zaplanowany – ale miał wielki wpływ na bardzo ważne sprawy publiczne w kraju, który miał być jego drugą ojczyzną. I może w ten sposób społeczeństwo kanadyjskie, które też tego nie planowało, spłaci dług symbolicznej odpowiedzialności za jego tragiczna śmierć.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in Dziekanski's death, blog Bogumiła (polski). Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>