Ślady Emigracji


Ten piękny budynek i okoliczna posiadłość, to okazały, zabytkowy zespół pałacowy Fawley Court w Anglii. Od 50-tych lat siedziba Zgromadzenia Ojców Marianów, ale przede wszystkim szmat polskiej historii. Tutaj przez dziesięciolecia znajdowały sie zbiory cennych polskich eksponatów po Powstaniu Styczniwoym i wiely zbiorów siegających setek lat wstecz. Przez co najmniej 30 lat byl to tez żywy ośrodek polskiej kultury, z pełna hałasu młodzieńczego szkołą polską. Pamietam jeszcze w przełomie lat 70 i 80-tych z jaką dumą moji angielscy przyjaciele opowiadali mi, że ich synowie kończyli “polski Fawley Court”. Dzis budynek wystawiono na sprzedaż i jest już nabywca. Księżą Marianie nie chca zdradzic kto, wątpie jednak by był to ktokowliek, komu bliskie są sprawy polskości. Kolejny obiekt reprezentujący wysiłek i starania pokoleń polskich odchodzący z naszych rąk i utracony być może na zawsze. Czy nie ma szansy na ratowanie obiektów tak silnie zakorzenionych w naszej tradycji i mających tak wielkie zasługi dla ratowania i podtrzymywania kultury i tradycji polskiej? Czy ojcowie Marianie i ich kościelne władze musieli sprzedac obiekt na “wolnym rynku”? Czy nie ma szansy np. na powołanie jakiś organizacji typu Fundacji wspólnym wysiłkiem lokalnych (angielskich, kanadyjskich, szwajcarskiech, itd) orgaznizacji i społeczności przy legalno-finansowym partnerstwie z rządem polskim dla ratowania tych obiektów dla przyszłych pokoleń ? Fawley Court, Maison Laffitte, Muzeum Polskie w Rappersville, upadające Biblioteki Polskie. Smutne. W czasach dużo trudniejszych utrzymywaliśmy to, zabiegaliśmy o to. Dziś – rozpada sie w kurz. Naturalnie Polska nie jest w stanie (i byłoby to legalnie absurdalne i szalenie kosztowne) wykupić i utrzymać wszystkie emigracyjne ośrodki kultury polskiej. Może jednak są jakieś szanse wspólnych umów dzierżawno-użytkowych z lokalnymi rządami powiatów, miast czy landów. Ostatecznie, nawet jeśli z czysto legalnego punktu widzenia, dany ośrodek był własnością takiego czy innego zgromadzenia zakonnego ( np. Ojcowie Marianie w Anglii) czy organizacji społecznej – niezaprzeczalnym faktem jest, że ogólna społeczność emigracyjna była głównym finansowym sponsorem tych obiektów – teraz takie czy inne zgromadzenie czy upadająca organizacja sprzedaje te ośrodki za olbrzymie pieniądze, a społeczność polska de facto nic nie jest w stanie zrobić. Legalnie jest to może w porzadku – moralnie szwankuje to bardzo. Kiedyś założono Światową Radę Polonii z udziałem Kongresów z Kanady, USA, Australii i szeregu innych krajów polskiego osadnictwa. Było to pewnego rodzaju ciało doradcze, nie wiem czy nawet dalej istnieje. Może właśnie na takim quasi-międzynarodowym fundamencie rózne społeczności polskie mogłyby zawiązać jakieś “konsorcjum”, którego celem byłoby przejmowanie takich obiektów – może gdyby coś takiego istniało, dotychczasowi właściciele zastanowiliby się, czy nie można tych obiektów przekazac za symboliczną sumę takiej ponadnarodowej organizacji polonijnej? A przynajmniej mieliby taka opcję.

About Bogumil P-G

publisher, essayist, poet lived (and born) in Poland, later England, Italy, presently in Canada
This entry was posted in blog Bogumiła (polski), reflection on culture. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>